Serce, które strzeże ognia
Data publikacji: środa, 10-06-2020 | autor: Ks. Marek Szynkowski | Kategoria: Serce mówi do serca
Jezus, w czasie swojej publicznej działalności, był postrzegany przez wielu jako rewolucjonista, buntownik, "przewrotowiec". Przede wszystkim Jezus nie bał się krytykować ówczesnych „autorytetów”, uczonych w Piśmie i faryzeuszy, wytykając im raz za razem obłudę i dowodząc ich hipokryzji. W czasach Jezusa tak odważny atak na „autorytety” życia publicznego był czymś „niemalże szalonym” (nie przez przypadek Jezus skończył na krzyżu...). To nie były czasy wolności słowa, dziennikarzy, paparazzi, prasy i mediów, tym bardziej dalekie były od Internetowego „hejtowania”. Jezus jednak, jakby bez zważania na ewentualne konsekwencje swoich wypowiedzi, odważnie punktował przywódców żydowskich. Nic zatem dziwnego, że wielu widziało w nim „burzyciela porządku, tradycji i religii żydowskiej”. Jezus jednak nie był rewolucjonistą, albo też nim był, ale tylko w takim zakresie, w jakim prawdziwy jest znany aforyzm Georga Orwella: „W czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym”. Możemy sparafrazować te słowa i odnieść je do Jezusa: w czasach obłudy faryzeuszów, mówienie prawy było aktem rewolucyjnym. Jezus jednak nie chce być postrzegany jako rewolucjonista, nie zgadza się, jak pisał Gombrowicz, na przyprawienie mu gęby „wywrotowca”, dlatego dzisiaj w Ewangelii mówi jasno: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić”. Prawo i Prorocy stanowili dwie fundamentalne części Biblii Hebrajskiej, stanowili zatem podstawę tradycji religijnej Izraela i jego kultury. Jezus absolutnie nie zamierzał ich znieść, więcej sam Jezus wyrósł w tej kulturze i stawiam kasztany przeciwko orzechom, że ją kochał. Kochał ją w sposób konstruktywny, dlatego też ją konstruktywnie oczyszczał ze wszelkich błędów, a kiedy trzeba było, to konstruktywnie krytykował. Chrystus przyszedł, aby wypełnić Prawo i Proroków. Myślę, że poza tym, iż w Jezusie wypełniają się wszelkie zapowiedzi mesjańskie i obietnice Starego Testamentu, możemy to interpretować w ten sposób: Jezus chciał oczyścić religię i tradycję Izraela z tego, co nie pochodziło od Boga; chciał ją oczyścić, jak pewnego dnia oczyścił Świątynię Jerozolimską, wypędzając z niej bankierów; chciał ją skierować ku źródłom i korzeniom, i ku temu, co najważniejsze. W końcu, Jezus chciał wypełnić Prawo i Proroków dobrym winem Ewangelii, jak to symbolicznie czyni w Kanie Galilejskiej, gdy nakazuje sługom wypełnić stągwie przeznaczone do żydowskich oczyszczeń wodą, aby potem przemienić ją w wino. Stary Testament, w tej scenie, wraz z przyjściem Pana Młodego, Jezusa, zostaje wypełniony Ewangelią, Nowym Przymierzem. Jezus zatem kochał swoją tradycję i kulturę religijną i z nich czerpał pełnymi garściami. Nie ma mowy o anulowaniu czegokolwiek, a o wypełnieniu. Jak mówi tytuł pewnej książki „Jezus był Żydem praktykującym”. Gustaw Mahler powiedział: „TRADYCJA NIE CZCI POPIOŁÓW, ONA STRZEŻE OGNIA”. Tradycja strzeże ognia, lecz ona sama nie jest ogniem. Myślę, że wszystkie nasze tradycje religijne, zwyczaje, obrzędy, mają wartość o tyle, o ile strzegą ognia naszej wiary i miłości. Mądre serce nie „znosi” tradycji, jej nie usuwa, ale odkrywa i skłania się ku jej treści, czasami ją oczyszcza i udoskonala. Serce Jezusa, uczyń me serce wolnym, odważnym, lecz nigdy buntowniczym bądź zbuntowanym; uczyń me serce, gdy tego trzeba, konstruktywnie krytycznym, ale strzeż je od „krytykanctwa”. Ks. Marek Szynkowski
Pozostałe aktualności
wtorek 30.06.2020
poniedziałek 29.06.2020
niedziela 28.06.2020
sobota 27.06.2020
piątek 26.06.2020
czwartek 25.06.2020
środa 24.06.2020
wtorek 23.06.2020
poniedziałek 22.06.2020
niedziela 21.06.2020
sobota 20.06.2020
piątek 19.06.2020
czwartek 18.06.2020
środa 17.06.2020
wtorek 16.06.2020