„A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!». I skłoniwszy głowę wyzionął ducha” (J 19, 30)

WIELKI PIĄTEK. Cisza wokół i pustka. Jakby świat zastygł w bezruchu. Przyznam Ci się, iż od kilku dni pomiędzy jedną a drugą czynnością „biegłam” myślami do tego piątku, zastanawiając się, cóż napiszę…i nadszedł ten dzień. Jakby podskórnie bałam się Wielkiego Piątku wiedząc, iż ciężko znaleźć odpowiednie słowa w obliczu tak wielkiego cierpienia! Dziś oczyma wyobraźni jestem z Tobą w Ogrójcu, i przed Annaszem i Kajfaszem, przed Piłatem, jestem na drodze krzyżowej, a następnie stoję pod krzyżem z Twą Mamą, Marią Kleofasową, Magdaleną i Janem. Tylko oni zostali. Ci najwierniejsi, a może najbardziej odważni? Na usta cisną się pytania: gdzie byli inni uczniowie? Ci, którzy chodzili z Tobą przez trzy lata, widzieli Twe cuda i znaki, podziwiali Twą mądrość, gdy toczyłeś dysputy z faryzeuszami? Gdzie był Piotr, który zarzekał się, że choćby wszyscy cię zostawili i zawiedli, to on pójdzie za Tobą wszędzie? 

I tak siedzę „wbita” w sofę i rozmyślam…Myślę, że nie mam prawa ich oskarżać czy osądzać. Sercem z pewnością byli przy Tobie, bo nie sposób wyrzucić i podeptać Miłości. Oni byli w mniej komfortowej sytuacji niż ja, która jestem jakby przygotowana, bo znam zakończenie tej historii, a jednak wspomnienie Twego cierpienia powoduje we mnie odrętwienie…

Otóż, przy całym moim wygadaniu brakuje mi słów, by wyrazić, co czuję. Takiej miłości nie sposób ogarnąć moim małym rozumem. Urokiem Twej miłości jest właśnie to, że się jej nigdy nie zrozumie. Ta miłość jest tajemnicą. W tym tkwi jej piękno. Pozostaje mi jedno: odpowiedzieć miłością na Miłość! Chroń mnie od pustki i zobojętniałego serca: „Umarł, bo chciał! Nikt mu nie kazał!”. Nic dziś mądrzejszego nie wymyślę. Siedzę i milczę w cieniu Twego bólu i cierpienia, ale jestem, bo obiecałam Ci, że pójdę za Tobą dokądkolwiek mi każesz, bez względu na to, czy będzie, to łatwe i przyjemne. 

00_45

dr Magdalena Jóźwiak

Record not found